Pałac Wojnowice
HeritagePałac w Wojnowicach — dwieście lat historii w cieniu parkowych drzew
Wystarczy skręcić z głównej drogi i przejechać kilkaset metrów wśród pól, by znaleźć się w innym czasie. Za murem z klinkierowej cegły, za kutymi żelaznymi bramami, rozciąga się 4,5 hektara starego parku — a w jego sercu stoi pałac, który przez blisko dwieście lat był świadkiem ludzkich ambicji, wojen, zapomnienia i odrodzenia. To Pałac w Wojnowicach, nieopodal dziewięćsetletniego Raciborza na Górnym Śląsku.
Wojnowice — wieś o wielu imionach. W dokumentach pojawiała się jako Woinowitz, Weihendorf, Woynowicz, Wayndorff. Każda nazwa to echo kolejnej epoki, kolejnego władcy, kolejnego języka, którym mówili tu ludzie. Miejscowość pogranicza, gdzie historie splatały się, ścierały i nakładały na siebie niczym warstwy farby na starym portrecie.
Okulista, który zbudował pałac
Historia rezydencji zaczyna się w roku 1828, kiedy zaledwie dwudziestoczteroletni doktor Johann Carl Christian Kuh — okulista z Wrocławia — nabył 425 hektarów ziemi wojnowickiej. Rok później złożył przysięgę lenną i stał się pełnoprawnym właścicielem majątku. To tutaj, w wzniesionej przez siebie rezydencji, nie tylko mieszkał, ale i operował pacjentom oczy, zyskując uznanie daleko poza granicami powiatu. Był człowiekiem renesansu w epoce romantyzmu — lekarzem, ziemianinem, a z czasem także potentatem górniczym.
W 1843 roku profesor Kuh został jedynym właścicielem kopalni węgla „Charlotte" — tej samej, która później zyska sławę jako KWK Rydułtowy. Pod jego zarządem rosło imperium liczące wiele tysięcy hektarów koncesji wydobywczych. Gdy w 1872 roku zmarł, zostawił po sobie fortunę, kopalnie i pałac, który dopiero czekał na swoją wielką przemianę.
Neobarokowy splendor rodu von Banck
W 1875 roku spadkobiercy profesora Kuha sprzedali majątek Heinrichowi Friedrichowi Augustowi von Banck — oficerowi kawalerii z Magdeburga — za imponującą sumę 410 000 talarów. To pod rządami rodziny von Banck pałac zyskał swoją obecną, neobarokowo-klasycystyczną formę. Gruntowna przebudowa i rozbudowa z ostatnich lat XIX wieku przemieniła skromną rezydencję okulisty w okazałą siedzibę, która na ówczesnych pocztówkach figurowała dumnie jako Schloss Woinowitz.

W 1912 roku majątek odziedziczył syn Heinricha — Eduard Karl Christian Eugen von Banck. Majorat obejmował wówczas pałac, folwark i 738 hektarów ziemi. W marcu 1924 roku Eduard poślubił Marię Adelheid von Dittrich, córkę właścicieli majątków w Kornicach i Ciężkowicach. Para doczekała się czwórki dzieci — ostatniego pokolenia, które znało Wojnowice jako dom.
Wiosną 1945 roku, gdy front zbliżał się do Górnego Śląska, rodzina von Banck opuściła pałac. Nie wrócili już nigdy.
Lata zapomnienia
Powojenne dekady nie były łaskawe dla rezydencji. Najpierw mieścił się tu ośrodek przygotowawczy na studia wyższe, potem biura i mieszkania Państwowego Gospodarstwa Rolnego, by wreszcie — w latach sześćdziesiątych — zostać zamienionym na szpital. Sale, w których niegdyś tańczono na balach, wypełnił zapach środków dezynfekcyjnych. Szpital funkcjonował tu aż do roku 2000, kiedy to wyprowadził się, a właścicielem pałacu został Skarb Państwa.

Trzynaście lat kulturalnego życia
W 2003 roku pałac trafił w ręce prywatne — i rozpoczął się najbarwniejszy rozdział jego współczesnej historii. Przez trzynaście lat w tych murach działo się dosłownie wszystko. Organizowano tu przyjęcia, imprezy i eventy wszelkiego rodzaju. Kręcono filmy fabularne i teledyski. Malarze przyjeżdżali na plenery, fotografowie na sesje, a grupy teatralne grały pod namiotem, na wolnym powietrzu i w pałacowych wnętrzach. Gościły tu zespoły taneczne i wokalne, odbywały się zloty starych samochodów, motocyklistów, rowerzystów.
Szczególne miejsce w tej historii zajmują dwa muzea. Przez dziesięć lat w pałacu funkcjonowało Muzeum Dawnej Wsi — kolekcja stworzona z inicjatywy i ze zbiorów właściciela oraz darów okolicznych mieszkańców. Dwustuletni moździerz do kruszenia grochu, drewniane brony, kamienie młyńskie, stare żelazka, „prawie automatyczna" pralka, butelki z raciborskich browarów — każdy eksponat opowiadał codzienną historię ludzi, którzy uprawiali tę ziemię na długo przed nami.
We wrześniu 2012 roku otwarto tu coś zupełnie innego — pierwsze w Polsce Muzeum Horroru. Dziesięć tematycznych sal, od hiperrealistycznych scenografii gore, przez gilotyny i szkielety, po baśniowe scenerie i kino z fragmentami najlepszych horrorów. Była też sala interaktywna, gdzie odwiedzający mogli pozować z narzędziami tortur. Dla jednych atrakcja turystyczna, dla innych — dowód, że śląski pałac potrafi zaskoczyć.

Powrót do ciszy
Z końcem lata 2018 roku pałac wrócił do swojej najstarszej funkcji — prywatnej rezydencji. Bramy zamknęły się dla zwiedzających. Nie ma już muzeum, nie ma plenerów ani zlotów. Są tylko mury, park i cisza — ta sama, którą słyszał młody okulista z Wrocławia, gdy prawie dwieście lat temu stanął tu po raz pierwszy i zdecydował, że zbuduje dom.
Zespół pałacowo-parkowy w Wojnowicach pozostaje miejscem wyjątkowym — nie tylko ze względu na architekturę, ale na gęstość historii zamkniętej w jednym miejscu. Od śląskiego lekarza-przemysłowca, przez pruskich kawalerzystów, przez PGR i szpital, po muzeum horroru i plenery malarskie. Niewiele budynków w Polsce może pochwalić się tak zaskakującą biografią.
Ten artykuł powstał częściowo z inspiracji starymi fotografiami i nagraniami, które ujrzały światło dzienne, gdy ktoś przyniósł swoje rodzinne pamiątki do digitalizacji. To podsunęło nam pytanie — ile jeszcze takich skarbów leży na strychach, w pudełkach po butach, w starych szafach — związanych z Pałacem w Wojnowicach i jego okolicą? Jeśli posiadasz stare zdjęcia, filmy lub nagrania powiązane z tym miejscem, firmy takie jak EachMoment mogą pomóc ocalić je dla przyszłych pokoleń.