Babacz Zdzisław 1949-2011
HeritageZdzisław Babacz (1949–2011) — Syn Powojennej Nowej Soli
Zimowy zmierzch nad Odrą. Styczeń 2011 roku, Nowa Sól. Na Cmentarzu Komunalnym przy ulicy Wandy, w sektorze A7, rząd dziewiąty, grób siedemnasty, spoczął człowiek, którego życie objęło całą drugą połowę dwudziestego wieku — od powojennego odrodzenia miasta, przez jego przemysłowy rozkwit, aż po transformację, która zmieniła oblicze tego nadodrzańskiego ośrodka na zawsze. Zdzisław Babacz urodził się 6 grudnia 1949 roku i zmarł 5 stycznia 2011 roku. Sześćdziesiąt jeden lat wpisanych w historię miasta, które samo przechodziło w tym czasie najgłębszą metamorfozę w swoich dziejach.

Miasto z soli zrodzone
By zrozumieć życie Zdzisława Babacza, trzeba najpierw zrozumieć miejsce, które go ukształtowało. Nowa Sól — po niemiecku Neusalz — zawdzięcza swoje istnienie soli. W 1563 roku nad brzegiem Odry powstała warzelnia soli morskiej, wokół której skupili się rzemieślnicy, kupcy i przewoźnicy rzeczni. Przez niemal dwa wieki małe osiedle rosło powoli, aż w 1743 roku król pruski Fryderyk II nadał mu prawa miejskie. Od tego momentu Nowa Sól zaczęła przekształcać się w ośrodek przemysłowy — powstały fabryka nici, huta żelaza, a nad rzeką wyrósł port przeładunkowy i stocznia. W 1871 roku zbudowano most łączący oba brzegi Odry i poprowadzono linie kolejowe do Wrocławia i Zielonej Góry. Miasto tętniło życiem.
Potem przyszła wojna. A po wojnie — zupełnie nowy początek.
Pokolenie budowniczych
Zdzisław Babacz przyszedł na świat cztery lata po tym, jak Nowa Sól stała się miastem polskim. Rok 1949 — to czas, gdy na ulicach wciąż widać było ślady wojny, ale w powietrzu wyczuwało się już zapach odbudowy. Fabryki, które za czasów pruskich i niemieckich czyniły z Nowej Soli jedno z najbardziej uprzemysłowionych miast regionu, zostawały powoli przywracane do życia przez nowych mieszkańców — osadników z Kresów Wschodnich, z centralnej Polski, z różnych zakątków kraju. To było pokolenie, które nie miało luksusu nostalgii. Trzeba było budować.

Dzieciństwo Zdzisława przypadło na lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte — okres intensywnej industrializacji. Nowa Sól, czterdziestotysięczne miasto powiatowe nad Odrą w południowej części województwa lubuskiego, pulsowała rytmem fabryk. Huta żelaza, fabryka nici, stocznia rzeczna, port przeładunkowy — to były miejsca, które definiowały tożsamość miasta i jego mieszkańców. Dla młodego człowieka dorastającego w tej rzeczywistości praca fizyczna, solidarność zakładowa i przywiązanie do lokalnej społeczności były czymś oczywistym, wręcz naturalnym porządkiem rzeczy.
Życie w cieniu Odry
Nowa Sól to miasto, którego charakter kształtuje rzeka. Odra nie jest tu abstrakcją z podręcznika geografii — to żywy organizm, który dyktuje rytm. Port, stocznia, transport wodny — przez dekady stanowiły krwiobieg lokalnej gospodarki. Zdzisław Babacz żył w mieście, gdzie zapach rzecznej wilgoci mieszał się z dymem z fabrycznych kominów, gdzie wieczorne spacery prowadziły nad brzeg, a łodzie cumujące przy nabrzeżu były tak naturalnym elementem krajobrazu jak kościelne wieże.

Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte przyniosły wstrząs, który zmienił wszystko. Transformacja ustrojowo-gospodarcza, która odmieniła losy całej Polski, w miastach przemysłowych takich jak Nowa Sól uderzyła ze szczególną siłą. Zamykano zakłady, które przez pokolenia dawały pracę tysiącom ludzi. Huta milkła, stocznia pustoszała. Dla ludzi z pokolenia Zdzisława — tych, którzy wchodzili w dorosłość w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, wierząc w trwałość przemysłowego porządku — był to cios nie tylko ekonomiczny, ale egzystencjalny. Cały świat, w którym wyrośli, rozpadał się na ich oczach.
A jednak Nowa Sól nie upadła. Na początku XXI wieku miasto weszło na ścieżkę odrodzenia. Nowe gałęzie przemysłu, program rewitalizacyjny, odnawiające się centrum — powolne, ale konsekwentne budowanie nowej tożsamości na fundamentach starej. Zdzisław Babacz zdążył zobaczyć ten zwrot, zanim odszedł w styczniu 2011 roku.
Cmentarz, który pamięta
Cmentarz Komunalny przy ulicy Wandy, na którym spoczywa Zdzisław Babacz, sam w sobie jest zapisem historii Nowej Soli. Założony w 1795 roku jako nekropolia ewangelicka, przez ponad dwa stulecia gromadził kolejne warstwy pamięci — pruskiej, niemieckiej, wreszcie polskiej. Stare nagrobki w jego najstarszych częściach mówią gotyckimi literami o świecie, którego już nie ma. Nowsze sekcje — w tym sektor A7, rząd 9, grób 17, gdzie leży Zdzisław — opowiadają o powojennym pokoleniu Polaków, którzy na Ziemiach Odzyskanych zbudowali swoje życie od zera.

Jest coś poruszającego w tym, że cmentarz założony przez ewangelików z pruskiego Neusalz służy dziś jako miejsce spoczynku dla polskich mieszkańców Nowej Soli. Ta ciągłość — mimo zmiany języka, kultury, państwowości — mówi więcej o istocie tego miejsca niż jakikolwiek podręcznik. Ziemia nie rozróżnia narodowości. Przyjmuje wszystkich tak samo.
Dlaczego pamięć ma znaczenie
Zdzisław Babacz nie był — o ile nam wiadomo — postacią publiczną. Nie znajdziemy jego nazwiska w encyklopediach ani na tablicach pamiątkowych. Był jednym z tysięcy zwykłych mieszkańców Nowej Soli, którzy swoją codzienną pracą, obecnością i wytrwałością tworzyli tkankę tego miasta. I właśnie dlatego warto o nim pamiętać. Historia miast nie jest bowiem pisana wyłącznie przez burmistrzów, fabrykantów i generałów. Piszą ją przede wszystkim zwykli ludzie — ci, którzy rano wstawali do pracy, wieczorem wracali do rodzin, w niedzielę spacerowali nad Odrą. Bez nich każde miasto to jedynie zbiór budynków.
Życie Zdzisława obejmowało lata 1949–2011 — okres, w którym Polska przeszła od powojennej odbudowy, przez cztery dekady socjalizmu, aż po wolnorynkową demokrację. W Nowej Soli te wielkie historyczne procesy miały konkretne twarze: robotników z huty, kobiet z fabryki nici, rzeczników portowych, kolejarzy. Zdzisław był jednym z nich.
Ten artykuł powstał częściowo dzięki starym fotografiom i nagraniom, które wyszły na światło dzienne, gdy ktoś przyniósł swoje osobiste wspomnienia do digitalizacji. To skłoniło nas do refleksji — ile jeszcze takich skarbów kryje się na strychach, w pudełkach po butach, w starych szafach — materiałów związanych z ludźmi takimi jak Zdzisław Babacz i miejscami takimi jak Nowa Sól? Jeśli ktokolwiek posiada stare zdjęcia, filmy czy nagrania dźwiękowe powiązane z tą historią, serwisy takie jak EachMoment mogą pomóc w ich zachowaniu dla przyszłych pokoleń.